edukacja · książki · wiara

O’Brien

3018495_orig

Niewątpliwą zaletą chorowania jest możliwość w zasadzie nielimitowanego czytania.  Mama coś o tym wie, uwierzcie. Wirus odwala w człowieku swoją brudną robotę, a człowiek, rozpędziwszy medykamentami opary gorączki, nurza się błogo w świecie transcendentnym wobec otaczającej go niezbyt ciekawej rzeczywistości. Ciało spoczywa pod kołdrą, opite do wypęku gorącą herbatą z miodem i cytryną, spętane więzami syropów i kropli do nosa, przysypane grubą warstwą ligninowych chusteczek – a zdegustowany duch unosi się nad tym wszystkim, z ulgą opuszczając nie tylko zainfekowane pomieszczenie, ale też miasto, wiek i epokę. Szczęściarz z niego, nie ma co.

W trakcie jednego z takich chorowań Mama poznała Michaela D. O’Briena. O szczęśliwa chorobo, która pozwoliłaś Mamie spotkać tego wyjątkowego człowieka – artystę w pełnym tego słowa znaczeniu. Michael O’Brien jest artystą renesansowym; chociaż nie odebrał akademickiego wykształcenia, jest doskonałym pisarzem, świetnie odnajdującym się zarówno w powieści historycznej, futurystycznej, apokaliptycznej… każdej.  Jego wiedza powala człowieka na kolana, swoboda z jaką porusza wybraną dziedzinę, niezależnie od tego czy to jest fizyka kwantowa, teologia czy najnowsza historia Polski (tak, tak!) budzi w czytelniku podziw zmieszany z grozą – jak to możliwe, że jeden człowiek potrafi zakumulować w sobie taką wiedzę, a właściwie taką mądrość?!  Jakby tego było mało, O’Brien jest nie tylko pisarzem, jest też wybitnym malarzem.  Jego obrazy są utrzymane w stylu neo-bizantyjskim, ze współczesnym podtekstem. Można je oglądać na  stronie studiobrien.com; niektóre z nich powstały na potrzeby jego powieści i widnieją na ich okładkach. Każdy z nich jest malowanym traktatem o człowieku i Bogu. Popatrzcie chociażby na ten obraz poniżej. Nosi tytuł Śmierć/Narodziny. To jeden z Mamy ulubionych obrazów wszechczasów. Tak bardzo przejmująco unaocznia śmierć jako ponowne narodziny człowieka. Ręce Ojca? Syna? z czułością ogarniają biedne ludzkie ciało, tulą przestraszoną człowieczą głowę, pomagają wydostać się z ciemności ku złocistemu, ciepłemu światłu. To co dawne minęło, wracamy do domu.

birth_death

Michael O’Brien jest autorem wielowymiarowym, jego powieści toczą się w jakimś określonym miejscu i czasie, a jednocześnie dotykają najgłębszych pokładów duszy i serca człowieka. Jego pisarstwo jest prawdziwie chrześcijańskie, a przez to głęboko ludzkie. O’Brien daje świadectwo zarówno ludzkiej ułomności, jak i zbawczej potęgi Boga. Jego twórczość staje się dla czytelnika wyjątkowym, duchowym doświadczeniem; sprawia, że człowiek nie tylko bardziej zanurza się w Bogu, ale też na nowo zakochuje się w Kościele jako Oblubienicy Baranka. To pisarstwo przepełnione rodzajem melancholii? smutku? które przypominają, że chrześcijaństwo to nie tylko coniedzielny kościółek czy nawet wspólnotowe małe grupki – ale wielka, odwieczna duchowa wojna pomiędzy złem a dobrem. O’Brien to drugi, obok Tolkiena pisarz, który w tak fascynujący sposób potrafi tę śmiertelną walkę pokazać. Robi to bardziej dosłownie, nie ukrywa się za baśnią, wykorzystuje dobrze nam znane scenografie współczesnych miast, domów czy laboratoriów badawczych, ale zamienia je w pole walki równie krwawej jak bitwa o Minas Tirith. Jedynym orężem w jaki O’Brien wyposaża swoich bohaterów jest modlitwa – nie w postaci klepanego pacierza, ale głębokiej, bardzo osobistej rozmowy z Bogiem. Modlitwa nie jest łatwym zadaniem, a im mniej się modlisz, tym gorzej to idzie. Modlitwy trzeba się nauczyć, trzeba ją praktykować, trzeba się o nią bić z samym sobą i życiowymi okolicznościami. Wtedy i tylko wtedy stanie się skuteczną metodą walki. Nie ma innego sposobu na przemianę rzeczywistości – i O’Brien próbuje czytelnikowi to uświadomić. Czas już skończyć z tym dewocyjnym, oleodrukowym obrazem paciorka; modlitwa to potężna broń. Sprawia, że prawdziwa Moc jest z nami. Tylko spróbuj, a sam się przekonasz.

 

Jedno niebezpieczeństwo grozi człowiekowi, który sięgnie po pisarstwo Michaela O’Briena: nie da się przestać czytać. Otworzysz takiego „Ojca Eliasza” i przepadasz dla wszystkiego, co nie jest tą powieścią. Dzieci, mąż, pranie czy gotowanie spadają na sam koniec listy, a może w ogóle na nią nie trafiają… Tak więc trzeba naprawdę silnej woli, aby powrócić do rzeczywistości, która skrzeczy i domaga się obiadu oraz przypilnowania w lekcjach, tudzież właśnie przesiusiała ostatnią pieluchę z planety Ziemia.

Powieści Michaela D. O’Briena przetłumaczone na język polski

Dom Sofii (prequel „Ojca Eliasza”)

Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy

Ojciec Eliasz. Dzień gniewu

Dziennik zarazy  (każdy rodzic powinien to przeczytać!)

Teofil

Pamięć przyszłości. Zbiór esejów.  (no, to akurat nie jest powieść…)

Mama naprawdę bardzo was namawia do sięgnięcia po te książki, jeżeli jeszcze nie ma ich na waszych półkach ani w planach czytelniczych na najbliższe miesiące. Dla Mamy O’Brien jest najważniejszym odkryciem literackim i duchowym ostatnich lat. Musiała wam Mama o tym opowiedzieć.

PS. Pierwszy obraz od góry nosi tytuł Transcendencja.  To dziecko, które wypuszcza ptaki jest tak naprawdę każdym z nas, tęskniącym do tego co jest ponad nami; pragnącym dosięgnąć nieba i doświadczyć przedsmaku wieczności.

Ostatni obraz to Sen Eliasza. Niestety, musicie go znaleźć w sieci, na przykład TU  Prorok Eliasz zmęczony ucieczką przed władczynią czyhającą na jego życie, zniechęcony i przekonany, że misja, jaką powierzył mu Bóg skończyła się fiaskiem – zasypia ma pustyni. Chciałby, aby jego sen zamienił się w śmierć. Jednak najważniejsza część jego misji dopiero się rozpocznie… Śpiący Eliasz, zamknięty jakby w łonie matki – czy też uśpiony jak  nasienie w głębi ziemi, które musi obumrzeć, aby wydać plon. Eliasz, pochwycony do nieba, największy z proroków.

13 myśli na temat “O’Brien

  1. I teraz będę walczyć ze sobą – czy ryzykować to zanurzenie się w książce pomimo obowiązków, czy jednak poczekać z kupnem i czytaniem…
    I zdrowia życzę 🙂

    1. Dziękuję! Moje doświadczenie jest takie, ze jak nie czyta się na siłe, pomimo wszystko, pomiędzy jednym smażonym naleśnikiem a drugim, to nie przeczyta się w ogóle. Howgh.

      1. czyli idę dobrym tropem, bo ostatnio czytam POMIĘDZY po kilka stron 😉
        a już byłam w rozpaczy że nie ma czasu na czytanie 😉

  2. Jest jeszcze „Teofil” – przeczytałam kilka miesięcy temu i rownież gorąco polecam. Doskonale znam to uczucie, kiedy nic prócz czytania „Ojca Eliasza” nie jest ważne:)

  3. Mamo Droga, dzięki Tobie odkryłam obrazy O,Briena i dowiedziałam się o kolejnej części niezwykłego Ojca Eliasza. Dziękuję Ci bardzo bardzo! Resztę jego książek przeczytałam już wcześniej zaniedbując haniebnie wszystkie domowe obowiązki, ale potem „zarażając” lekturą wiele osób wokół. Miałam nawet przezornie kupiony zapasik „Ojców Eliaszów” na prezenty, który uzupełniłam wykupując dwa lata temu w Białogórze ostatnie pięć „Dzienników zarazy” na kiermaszu taniej książki:-). Wszystko poszło już między ludzi.
    Dziś pędzę do księgarni na Miodowej, gdzie podobno można kupić drugą część Ojca Eliasza. Wezmę też drugą dla mamusi Marysi imieninowo :-). Oby tylko była!
    Ale przede wszystkim, Mamo Mądra, dziękuję Ci, że jesteś, za Twoje mądre, optymistyczne, pełne wiary i spokoju wpisy. Dają mi w codziennej bieganinie dystans do otaczającej, często trudnej rzeczywistości, podtrzymują na duchu i mobilizują do pracy nad sobą, rownież tej duchowej.
    Dziękuję!

  4. Czy Mama i inne osoby komentujące- myślicie, że w bibliotece publicznej znajdę jakąś pozycję tego autora? Czy raczej takie książki nie trafiają na półki dla szerszej publiki?

  5. Droga MamoWDomu! Którą książkę najlepiej przeczytać na początku? Zacząć chronologicznie? Chciałam kupić mężowi na prezent (i potem oczywiście przeczytać sama). Będę wdzięczna za wskazówki 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s