edukacja · inspiracje · wychowanie

Kresy. Opowiada Tata

IMG_9268

 

Historia kina zna taki specjalny gatunek kinematografii, określany mianem „filmów drogi”. W jakimś sensie ich „protoplastą” jest Odysea, a archetypem – życie każdego z nas, które zmienia się, ale się nie kończy.

Idąc tym odwiecznym tropem – mając też oczywiście inne, daleko ważniejsze przyczyny – postanowiliśmy trzykrotnie wyruszyć tej jesieni na Ukrainę, by poznać ten obszar, który w XVII wieku miał kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Region ten był jednocześnie najżyźniejszym z całej Litwy i Korony i mógłby dziś z powodzeniem wyżywić całą Europę. Zdając sobie sprawę z niezwykłej wartości tych ziem, Niemcy podczas II Wojny Światowej wywozili ją całymi pociągami do siebie, przywożąc w zamian pociski i amunicję dla żołnierzy walczących na Froncie Wschodnim. Dzisiejsi mieszkańcy, choć świadomi tej grabieży (nie pierwszej i nie ostatniej, jakiej dopuścili się agresorzy) mówią: eee tam: w tych miejscach w Europie, gdzie występuje najgrubsza warstwa takich ziem, ma ona 7 cm grubości; u nas ciągle jest to 16 metrów!

IMG_9299

Co to właściwie jest to Podole? Najkrócej rzecz biorąc, jest to prawie najbardziej wysunięty na południowy wschód skrawek dawnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, graniczący od południa – poprzez Dniestr – z Hospodarstwem Mołdawskim, od wschodu z Województwem Kijowskim, od zachodu z Województwem Lwowskim (Ruskim), zaś od północy – z Wołyniem. Z ważniejszych rzek mamy tu Boh i Uszycę, dalej Zbrucz, gdzie przed II Wojną, u ujścia tegoż do Dniestru zbiegały się granice Polski, Rumunii i Ukrainy oraz Smotrycz, nad którym położona jest historyczna stolica Podola – Kamieniec. W XVII wieku na terenie Podola, oprócz Województwa Podolskiego (gdzie warto wspomnieć o Buczaczu, Piławcach, Płoskirowie oraz Barze) znajdowało się także Województwo Bracławskie, z tak znanymi miastami, jak Winnica, Bracław, Raszków, Humań i Targowica.

IMG_9289

W Rzeczpospolitej Podole miało wartość strategiczną nie tylko ze względu na urodzajny czarnoziem, rodzący zboże, dzięki któremu zamożność tego terenu wzrastała, lecz także z uwagi na sieć twierdz, które broniły cały kraj przed tureckim Imperium Osmańskim. Dwie najpotężniejsze twierdze, których ogrom można podziwiać do dziś to słynne z sienkiewiczowskiej Trylogii Kamieniec oraz Chocim.

IMG_9706

IMG_9693

 

IMG_9710

 

Ogrom Chocimia widać dopiero, gdy się doń wejdzie. I niech schowa się Carcasonne, odbudowane w XIX wieku i dające pewne pojęcie o dawnych, średniowiecznych twierdzach. Tu mamy po pierwsze kilkudziesięciometrowy wąwóz Dniestru, ogromną twierdzę zewnętrzną, z murami grubości kilku metrów, ze ścieżkami dla strażników, licznymi basztami i strzelnicami, lecz także twierdzę wewnętrzną, z własną studnią sięgającą aż do poziomu rzeki, kościołem, kuchniami, salami dla dowódców i dla rycerzy. Ogrom terenu i fortyfikacji jest naprawdę imponujący; tutaj też dwukrotnie rozegrały się niezwykle ważne dla Polski bitwy pod Chocimiem: pierwsza w dniach 2.IX – 9.X. 1621 r., która zadecydowała ostatecznie o linii Dniestru jako granicy polsko-tureckiej i druga, 11.XI.1673 r., która powstrzymała napór Turków na Rzeczpospolitą. Po niej to właśnie ogromnie wzrósł prestiż Rzeczypospolitej w Europie. Wśród Turków narodził się wielki respekt dla dowodzącego tą bitwą hetmana Jana Sobieskiego; odtąd zwali go „Lwem Chocimskim”, zaś jemu samemu bitwa ta pozwoliła rok później zostać elekcyjnym królem Polski i pozwoliła nabyć doświadczenia, które 10 lat później wykorzystał podczas Odsieczy Wiedeńskiej.

Żeby było ciekawiej, nam samym udało się być także w tym roku w Wiedniu, właśnie w rocznicę Odsieczy, 12 września. Byliśmy bardzo mile zaskoczeni, gdy po Mszy Św. w katedrze św. Stefana wyruszyła ulicami Starówki wiedeńskiej procesja dziękczynna, z kardynałem Schoenbornem na czele, za figurą Matki Bożej, ze wspomnieniem cudu, jakiego dokonał Polnische Koenig.

IMG_3198

Wracając do Chocimia, warto może dodać, że nawet, gdy był on twierdzą mołdawską (leży na południowym brzegu Dniestru), obsadzony był przez doświadczoną, profesjonalną można by rzec, polską załogę; w zamian za to Mołdawianie strzegli naszych otwartych przestrzeni stepów przed Tatarami.

Na Podolu jest naprawdę co zwiedzać – mimo upływu wieków nadal w wielu miastach i miasteczkach góruje kilkanaście twierdz; można również podziwiać kilkanaście pałaców, będących dawniej siedzibami polskich rodów, takich jak: Zamoyscy, Radziwiłłowie, Ostrogscy, Potoccy, Koniecpolscy, Lubomirscy, Sieniawscy czy Czartoryscy.

Do dziś w Kamieńcu Podolskim widać na kościele dominikanów Pilawę Złotą – herb fundatora jego przebudowy i restauracji, Michała Franciszka Potockiego. Notabene szkoda, że dominikanów już tam nie ma, bo przybyli do Kamieńca już w 1375 roku; obecnie kościół i klasztor zajmują i pięknie odnawiają polscy paulini.

IMG_9591IMG_9590IMG_9585

Kamieniec Podolski był jednym z dziesięciu miast, posiadających prawo wyboru króla w czasach wolnej elekcji, zaś Winnica i Płoskirów były miastami królewskimi Korony Królestwa Polskiego. Kamieniec dzieje miał dość burzliwe, dość powiedzieć, że należał m.in. do Wielkiego Księstwa Litewskiego i do Korony, zaś z uwagi na obronne położenie w zakolu rzeki Smotrycz, rozbudowaną sieć fortyfikacji i odparcie licznych oblężeń, powszechnie uważano go za najpotężniejszą warownię Rzeczypospolitej na Kresach Wschodnich. I warownia ta nigdy nie została zdobyta.

Opisywane przez Sienkiewicza wysadzenie w powietrze faktycznie miało miejsce – została jednak wysadzona nie tyle twierdza, ile jedynie składy prochu, bowiem Polacy nie chcieli, by dostały się one w ręce Turków po podpisaniu traktatu pokojowego w Buczaczu w 1672 roku. Kamieniec stał się twierdzą turecką na 27 lat; w międzyczasie były jednak podejmowane nieudane próby jego odbicia – m.in. oblężenie w 1687 roku pod wodzą królewicza Jakuba Sobieskiego. Po opuszczeniu Kamieńca rolę kluczowego punktu obrony tego regionu Rzeczypospolitej sprawowały zbudowane nieopodal, przy ujściu Zbrucza do Dniestru, Okopy Świętej Trójcy (które jeszcze pojawią się w polskiej historii 100 lat później).

IMG_9506IMG_9502

Jedynymi, którzy wiedzieli jak – pomimo wszelkich zapewnień – wyglądać będą rządy tureckie, byli Ormianie, którzy przed wejściem Turków wywieźli z Kamieńca (i dzięki temu ocalili) całe wyposażenie swojego kościoła. Łacinnicy okazali się zbyt łatwowierni, by nie rzec: naiwni, i w 1699 roku odzyskali miasto kompletnie zrujnowane.

W czasie swoich rządów Turcy postawili tuż przy katedrze minaret. Zgodnie z kolejnymi traktatami pokojowymi Polacy zobowiązali się do nieusuwania pozostałości po Turkach, jednakże ówczesny biskup znalazł na to sposób i natychmiast postawił na szczycie minaretu drewnianą figurę Matki Bożej. Została ona nieco później zastąpiona, istniejącą do dziś, wykonaną w Gdańsku ze stopu miedzi i srebra, mierzącą 4,5 m pozłacaną rzeźbą Matki Boskiej stojącej na kuli i Księżycu. Katedra kamieniecka jest więc jedynym na świecie kościołem katolickim, przed którym stoi minaret.

Drugą pozostałością po Turkach jest stojąca do dziś w kościele dominikanów kamienna, koronkowa kazalnica dla imama – jak można się domyślić wykorzystywana jako ambona.

IMG_9559

Wracając jeszcze do twierdzy kamienieckiej i do jej oblężenia w 1672 roku, opisanego tak pięknie w Trylogii: samej twierdzy broniło około 1000 żołnierzy i 500 mieszczan, przeciwko sobie mieli armię złożoną ze 120 000 ludzi! Twierdza jednak zbudowana jest na skale górującej nad wapiennym wąwozem na kilkadziesiąt metrów i bardzo trudno było ją zdobyć. Turcy podjęli decyzję o wykonaniu głębokich podkopów w skałę i posiadając 100 dział i 2 kolubryny stopniowo zaczęli posuwać się naprzód. We wspomnianym wybuchu prochu, bezpośrednio po kapitulacji twierdzy zginął w niej rotmistrz Jerzy Michał Wołodyjowski, ugodzony w głowę przez lecący w przypadkowym kierunku kartacz. Zwłoki Wołodyjowskiego złożono najpierw w podziemiach kościoła franciszkanów w Kamieńcu, jednakże wzięła je stamtąd jego żona, Barbara. Sęk w tym, że miała ona wcześniej 3 mężów, którzy zmarli i wraz z podkamienieckim Makowem Wołodyjowskiego była właścicielką 4 majątków; nikt nie wie dziś, w którym z nich pochowany został ostatecznie pan rotmistrz. Notabene, potem Barbara wyszła za mąż po raz piąty – tym razem za pisarza Franciszka Dziewanowskiego…

IMG_9500

(…) Wołodyjowski zaś zdjął hełm z głowy; chwilę spoglądał jeszcze na tę ruinę, na to pole chwały swojej, na gruzy, trupy, odłamy murów, na wał i na działa, następnie podniósłszy oczy w górę, począł się modlić… Ostatnie jego słowa były: – Daj jej, Panie, moc, by zaś cierpliwie to zniosła, daj jej spokój!… Ach!… Ketling pospieszył się, nie czekając nawet na wyjście regimentów, bo w tej chwili zakołysały się bastiony, huk straszliwy targnął powietrzem: blanki, wieże, ściany ludzie, konie, działa, żywi i umarli, masy ziemi – wszystko to porwane w górę płomieniem, pomieszane, zbite jakby w jeden straszliwy ładunek, wyleciało w powietrze… Tak zginął Wołodyjowski, Hektor kamieniecki, pierwszy żołnierz Rzeczypospolitej. (…)

Dziś można twierdzę zwiedzać, wjechać przez nią samochodem wprost do Starego Miasta (za jedyne 10 hrywien czyli 1,40 zł); można też wybrać się na piękny spacer Twierdza by night i na koniec zajrzeć do restauracji, gdzie trzydaniowa obiadokolacja dla dwóch osób kosztowała nas jakieś 50 zł.

 

IMG_9600

Z praktycznych informacji warto chyba podać dwie: (1) najtańsze noclegi dostępne są u sióstr urszulanek i u paulinów; droższe to dwuosobowy pokój lux w hotelu 7 dni kosztuje ok. 150 zł; (2) dojazd: Kamieniec leży w odległości 380 km od Przemyśla i 300 od Lwowa; w obu tych miejscach można sobie zrobić międzylądowanie. Drogi są znośne, choć mocno łatane: na odcinku Medyka – Tarnopol można rozwijać 90 km, na pozostałych odcinkach bywa różnie. No i najważniejsze: niezależnie od wskazań GPSa czy własnych studiów map po minięciu Tarnopola jechać przez Husiatyn i Skalat bądź przez Skałę Podolską – nigdy przez Satanów – tam jest naprawdę słaba droga 🙂

No i tak naprawdę na koniec, anegdota: rozmawiamy ze znajomym, który tam mieszka, gdzie jeździ na wakacje. Odpowiada, że nad morze. Nad Bałtyk – pytamy? Nie no, coście pawarjowali? Przecje tam zijmno! Toż to zijmne morze jest!  Nu, my przecjeż, nad Morze Czarne jezdzimy! Tam goronco, pogoda pienkna i morze cjepłe.

Co racja, to racja.

No i to by było na tyle. Też się więc tam w lecie wybieramy.

Jeszcze na koniec Okopy Świętej Trójcy.

IMG_9646IMG_9645

 

IMG_9652IMG_9661

3 myśli na temat “Kresy. Opowiada Tata

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s