dom · inspiracje · rodzina · Wielkanoc · wnętrza

Tym razem wnętrzarsko

 

IMG_1213

 

Bywają takie rzeczy w życiu domowym i rodzinnym, na których realizację-chociaż planowaną wciąż i wciąż na nowo-potrzeba wieków. Jak tak Mama sobie myśli i  przypomina sobie te mgliste, bo wciąż niezrealizowane plany, to zawsze ma to samo skojarzenie ze „Strasną zabą” K I Gałczyńskiego.

Pewna pani na Marsałkowskiej
kupowała synkę z groskiem
w towazystwie swego męża, ponurego draba;

Wychodzą ze sklepu, pani w sloch,
w ksyk i w lament: – Męzu, och, och!
popats, popats, jaka strasna żaba!

Mąż był wyzsy uzędnik,
psetarl mgłę w okulaze i mówi:
– Zecywiście coś skace po trotuaze!

Cy to żaba, cy tez nie,
w każdym razie ja tym zainteresuję się;
zaraz zadzwonię do Cesława,

a Ceslaw niech zadzwoni do Symona –
nie wypada, zeby Warsawa
była na „takie coś” narazona.

Dzwonili, dzwonili i po tsech latach
wrescie schwytano zabę koło Nowego Świata;
a zeby sprawa zaby nie odesła w mglistość,
uządzono historycną urocystość;

ustawiono trybuny, spędzono tłumy,
„Stselców” i „Federastów” – Słowem, całe miasto.
Potem na trybunę wesla Wysoka Figura
i kiedy odgzmiały wsystkie „hurra”,
Wysoka Figura zece tak:

– Wspólnym wysiłkiem ządu i społeceństwa pozbyliśmy się zabiego bezeceństwa – Panowie, do góry głowy i syje! A społeceństwo: – Zecywiście,
dobze, ze tę zabę złapaliście,
wsyscy pseto zawołajmy: „Niech zyje!”

Tak więc wspólnym wysiłkiem ządu i społeceństwa, po tsech cy cterech latach odgzmiało urocyste „hurra” i mamy w zasadzie całkiem nową kuchnię. Oraz nową werandę. Oraz nową sypialnią Mamo -Tatową, co prawda nadal under construction, ale już za chwileczkę, już za momencik będzie się kręcić.

IMG_1214

IMG_1220

Mamie od wieków marzyła się biała boazeria w kuchni. Kuchenne ściany pokryte farbą były jakby niedokończone, nieprzytulne, a poza tym koszmarnie się brudziły oraz obtłukiwały na krawędziach. Jak to przy gipsowych tynkach bywa. Mamie udało się nawet przekonać Tatę do tego pomysłu (chodzi o boazerię, nie o obtłuczone krawędzie), chociaż trochę to trwało, bo według Taty boazeria to przeżytek, zwłaszcza w kuchni i jak to będzie wyglądało, co powiedzą ludzie i czy naprawdę będziemy zadowoleni. Mama przekonywała, przekonywała, zdjęcia pokazywała, w końcu Tata klepnął pomysł. Po tym wiekopomnym klepnięciu w Dużym Domu zaczęły się dziać rozmaite wielkie wydarzenia: śluby, chrzty, przeprowadzki, reklamy i inne eventy o których wiecie, bo Mama wszystko wiernie raportuje. W każdym razie remonty i marzenia wnętrzarskie spadały i spadały i spadały coraz niżej i niżej w hierarchii priorytetów, aż zatrzymały się gdzieś na poziomie podziemi, których Duży Dom nie ma, więc rozumiecie, o co chodzi. Po prostu znikły. Aż tu nagle powiał wiatr zmian i duchy dawnych pomysłów zaczęły przyoblekać się w ciało. Nie tylko kuchnia powstała z popiołów, ale też, po długich deliberacjach i zachętach ze strony reklamowych scenografów, którzy co jakiś czas nawiedzają DD, weranda dostała zasłony. Mama wie, że brzmi to może dosyć błaho, ale kto zna konstrukcję dużodomowej werandy ten wie, że sprawa nie była bynajmniej prosta, ze względu na minimalną odległość krawędzi okien od sufitu. Mama nie była pewna, czy w ogóle da się w jakiś sposób zamontować karnisze, przy takich wymaganiach – reklamiarze zawsze korzystali z drążków rozporowych.  Poza tym Mamie podobała się ta zielona (lub biała) przestrzeń za nieosłoniętym oknem. Tak więc jednego dnia Mama mówiła tak, a innego nie, jak nie przymierzając rabini u Ludwiczka. Jednak, po kilku wizualizacjach na żywo, dzięki kręconym w DD filmikom, Mama zatęskniła za tą przytulnością, jaką daje zasłona. Finalna decyzja zapadła jednak dopiero po obejrzeniu przez Mamę wnętrz z filmu Something’s Gotta Give z Diane Keaton i Jackiem Nicholsonem (Mama kompulsywnie zwraca uwagę na wnętrza we wszystkich oglądanych filmach, tyle się można nauczyć!) . Tam też tak mieli! Same okna, do sufitu i wszystko się dało zamontować, i wyglądało po prostu cudownie! Voila!

Tak było:

IMG_0936

Tutaj inspiracja reklamowa:

ea22b-img_194321ff7-img_1941

Tutaj Inspiracja Ostateczna:

Somethings-Gotta-Give-movie-beach-house-living-room-6Somethings-Gotta-Give-movie-beach-house-Ericas-bedroom-desk-3Somethings-Gotta-Give-movie-beach-house-Ericas-bedroom-desk

Tak jest teraz:

IMG_1249IMG_1253

Plus nowy dywanik, jako ta wisienka na torcie:

IMG_1251IMG_1252

Mama nie umie tak zrobić zdjęcia, żeby dobrze uchwycić jego kolor, na zdjęciach wychodzi szary, w rzeczywistości jest to melanż beżu, mięty i caffe latte, który harmonijnie łączy wszystkie kolory tego wnętrza. W każdym razie wygląda cudnie, Mamy zdaniem.

Kiedy zostały powieszone zasłonki, Mamie się wydawało, że na najbliższą dekadę zakończyła remonty. Aż tu Opatrzność, bo nic innego, zetknęła Duży Dom z ekipą remontowo-budowlaną, która akurat miała przestój. Ekipą, która, w dodatku, była chętna wykonać wszystkie zaproponowane im nieśmiało prace, na które inne ekipy wzruszały lekceważąco ramionami, bo nie były one, te prace, na poziomie budowy osiedla mieszkaniowego składającego się z samych wysokościowców, wykończonych pod klucz. Trzech, a w porywach nawet czterech panów z Ukrainy, w przeciągu czterech dni rozebrało pozostałości kuchenki po dużodomowym dziadziusiu, pomalowało sypialnię in spe Mamy i Taty, pomalowało kuchnię i położyło boazerię, również ją malując. Mama jeszcze nie może ochłonąć z wrażenia, że spotkało ją takie remontowe szczęście – i to u progu wiosny i Świąt!

Tak było, sto lat temu, w obiektywie Werandy (miłosiernie nie widać szczerbatych krawężników):

5f818-13728_1313153796

Tak jest:

IMG_1281

IMG_1277

 

IMG_1268

IMG_1266

IMG_1265

IMG_1264

IMG_1263

IMG_1274

IMG_1272

Jak widać, upodobanie Mamy do mocnych błękitów i granatów nie mija, wręcz przeciwnie, kwitnie i owocuje. Co prawda, kiedy jeden z panów ekipiarzy maznął pierwsze dwa pociągnięcia pędzlem po ścianie, duch w Mamie osłabł… – O ratunku, co ja najlepszego zrobiłam – pomyślała Mama i czym prędzej zadzwoniła do Taty z hiobową wieścią, że może jednak nie jest do końca zadowolona z wyboru… – Trudno – orzekł optymistycznie Tata, znający Mamę na wylot – najwyżej będziemy przemalowywać. W miarę wysychania farby, ściana wyglądała jednak coraz piękniej i piękniej, a kiedy panowie machnęli jeszcze boazerię, wszelkie wątpliwości w Mamie stopniały, jak śnieg za oknem. Kuchnia wygląda zdaniem Mamy fantastycznie; jest bardzo wesoła, przytulna, jakby bardziej urządzona. Nawet stare meble przy niej poweselały. Jest bardzo kobieca, ale z męskim, mocnym akcentem. Mama czuje się w niej jakby się znalazła nagle we wszystkich swoich ulubionych powieściowych kuchniach naraz, z Zielonym Wzgórzem i Bullerbyn na czele. Teraz to Mama może sobie czekać kolejne lata na zmianę kuchennych frontów, kiedyś to niewątpliwie nastąpi.

IMG_1286

To jest Mamy ostatni wpis przed Świętami, Mama wyłącza się na ten Wielki, Święty Tydzień z internetowych przestrzeni, jak pewnie wiele z was.

Jakie życzenia może Wam przesłać Duży Dom? Obyście wszyscy, drodzy, kochani, doświadczyli innego, tajemniczego Życia, które co roku o tej porze objawia nam swoje przejmujące piękno. Niech zakwitną w Was Jego ogrody, które nie kwitłyby, gdyby nie cierpienie. Nie bójcie się przechodzić przez bramę Krzyża, bo za nią czeka Was zmartwychwstanie. On jest na to dowodem.

Nie ma Go tu. Zmartwychwstał.

 

 

37283-img_3607

 

 

11 myśli na temat “Tym razem wnętrzarsko

    1. Króliki są z Pepco, ten duży jest zeszłoroczny i ma domalowane przez Tomka oko, bo chłopczyna ulitował się nad biednym, ślepym zwierzątkiem. Te małe białe kupiłam w zeszłym tygodniu.

  1. Po prostu pięknie 🙂
    Jako rodowita Bolesławianka nie mogę się oprzeć od komentarza, że te filiżanki bolesławieckie cudownie się komponują w granatowej kuchni. Aż się prosi o dodatkowe akcenty z ceramiki.

  2. Ja bardzo chciałam przemycić w domu boazerię. Niestety nie przekonałam Taty Tygrysa. Na szczęście jakiś ciekawy odcień niebieskiego w sypialni Mu nie przeszkadza.
    A zmiany piękne.
    Wszelkich łask od Zmartwychwstałego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s