opowieści rodzinne · patriotyzm · rocznica niepodległości · rodzina

Wielki-niewielki (opowiada Tata)

fullsizeoutput_b41

Historia ta zaczyna się we Lwowie, w marcu 1920 roku. Na frontach Europy skończyła się niedawno I Wojna Światowa, półtora roku wcześniej odzyskaliśmy niepodległość, jednakże tu w Galicji i na wschodnich rubieżach III Rzeczpospolitej nadal było gorąco. Rozpoczyna się ofensywa bolszewicka na Polskę, za niecałe 4 miesiące ma miejsce Bitwa Warszawska, a Lwów będzie oblegany. W bitwie pod Zadwórzem 17 sierpnia 1920 roku batalion lwowskich ochotników stawi czoło natarciu 6 Dywizji Konnej i zginie wówczas 318 z 330 walczących, powstrzymując skutecznie przez cały dzień atak wojsk bolszewickich, zaś ta jedenastogodzinna bitwa garstki obrońców nazwana zostanie później Polskimi Termopilami.

fullsizeoutput_b3c

Bieda wyzwalająca ludzką pomysłowość – to jak zwykle po każdej wojnie, towarzysz szarych ludzi; należy do nich także Franciszek Pierożek, który dwa lata wcześniej ożenił się w Jadwigą Rostecką, panną ze Stanisławowa. Sam Franciszek pochodzi z Sądowej Wiszni, gdzie nieco później, bo w latach 30-tych pewien przedsiębiorczy jegomość na tyle rozwinie swoją plantację truskawek, że 2-3 razy w tygodniu będą na jego polach lądować samoloty i transportować plony, np. do Szwecji! Czy zdawaliście sobie sprawię, jak wielki potencjał tkwił i nadal tkwi w naszym kraju, w ludziach dokoła nas, w nas samych? Kto pierwszy podejmie się wskrzeszenia takiego przedsiębiorstwa eksportowego po 80 latach? Ja się dołączam!

Na ulicy Łubieńskiej, przy rogatce Gródeckiej czyli tym wielkim rondzie, przez które dziś wyjeżdża się z miasta do Przemyśla, Franciszek założył i prowadził sklep wędliniarski – sam te wędliny wyrabiając. Po wielu latach, będzie również próbował tego samego w Gliwicach, dokąd został wraz z tysiącami Lwowiaków wywieziony w 1945 roku – ale nowa władza pozwoli mu już tylko być kierownikiem państwowego sklepu.

Pierworodny syn, Michał Józef, przyszedł więc na świat w wigilię św. Józefa, w tym arcypolskim mieście, naznaczonym jednak akcentem „e” ścieśnionego tak silnie, że w metryce wpisano mu Pirożek – i tak już zostało do końca życia. Potem pojawi się jeszcze sześcioro rodzeństwa – z których średnio co drugie będzie nosiło inną wersję tego samego nazwiska – kolejno: Bibek (Bogumił), Adam, Krzyśku (Jan Krzysztof), Elżunia, Zośka (tj. Teresa – prawda, jakie to proste?) oraz Haneczka (Anna).

fullsizeoutput_b38

 

fullsizeoutput_b33

 

fullsizeoutput_b46

 

P1010413

Po maturze zdanej w 1938 Michał trafia do Szkoły Podchorążych w Pruszkowie pod Warszawą, na początku września 1939 zostaje błyskawicznie przerzucony do obrony Lwowa i tam ostatecznie, po poddaniu miasta pozostaje, pracuje i próbuje żyć w nowych warunkach pierwszej okupacji sowieckiej. W kwietniu 1940-go, którejś niedzieli wraca z kościoła do domu i zastaje w nim NKWD.

– A wy kto? Dawaj dokumenty!

Przyszli po równolatka, kuzyna Cześka, który pomieszkiwał de facto u wujostwa prawie stale.

– Wy też pójdziecie z nami! – Tak na wszelki wypadek.

Po kilku miesiącach pobytu w więzieniu na Brygidkach zostali rozdzieleni i przewiezieni do łagrów na Syberii. Michał trafił aż pod Władywostok, gdzie jesienią 1941 roku zastał go układ Sikorski-Majski; Cześku (bo tak się to imię zdrabnia po lwowsku) niestety tego pobytu w łagrze nie przeżył…

Tułaczka do Armii Andersa to kolejny fragment losów. Całe tygodnie, a nawet miesiące spędzone w pociągach – byle gdzieś na południowy zachód. Pewnego dnia, na dość początkowym etapie podróży pociąg stoi już wiele godzin na jakiejś dość dużej stacji kolejowej – ot, normalka; bywa przecież, że postój trwa dzień lub dwa i nigdy nie wiadomo kiedy się skończy. Koledzy wysyłają więc Michała do budynku dworcowego po kipiatok. Jest zima, siarczysty mróz – ale co to dla młodych chłopaków, którzy ponad rok spędzili w łagrach. Michał wychodzi więc szybko byle jak ubrany i biegnie po wrzątek. W tym czasie pociąg rusza… Zdezorientowany, biega po stacji, pyta o następne pociągi, robi się coraz zimniej – w końcu niewiele myśląc sam zgłasza się na dworcowy posterunek NKWD. A tu problem, bo procedury nie przewidują takiej sytuacji; każą mu się wynosić i radzić sobie samemu. Michał zaczyna więc zbierać pieniądze na nowy bilet, nosząc ludziom bagaże na dworcu; musi też sobie kupić za to jedzenie, cokolwiek do ubrania – i na tyle wystarcza. Noce spędza więc zagrzebany w śniegu – bo tak jest cieplej niż na dworze, a na dworcu nie wolno. Po tygodniu czy dwóch udaje mu się zebrać na bilet i w końcu, spóźniony dociera do obozu w Kazachstanie czu Uzbekistanie. Chory na tyfus i ledwie żywy, wśród wielkiego ścisku dosłownie wczołguje się na statek przez Morze Kaspijskie i tym samym załapuje na ostatni transport do Palestyny, gdzie w końcu dochodzi do siebie i zaczyna odzyskiwać dawny wygląd i lwowski rezon. W międzyczasie, we Lwowie rodzi mu się najmłodsza siostra Anna (po lwowsku: Hanusia), o której istnieniu dowie się za 5 lat, a z którą spotka się dopiero w roku 1963, gdy będzie miał 43 lata, a ona 22.

fullsizeoutput_b2f

 

fullsizeoutput_b31

Jednym z najważniejszych zadań bojowych 2 Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa było oczywiście zdobycie Monte Cassino, gdzie Michał dowodził plutonem czołgów. Drugą operacją, która była również trudna – choć mniej znana – było zdobycie Bolonii, gdzie tak naprawdę dopiero tam wojsko mogło chwilę odpocząć. Michał wspominał później, że był to jeden z najbardziej beztroskich okresów jego życia, gdzie wypłacany regularnie przez Armię żołd pozwalał mu – zgodnie ze lwowską, zawadiacką naturą – na flirtowanie z Włoszkami. Tam też nauczył się bardzo dobrze języka i do końca życia lubił śpiewać włoskie piosenki oraz arie operowe.

fullsizeoutput_b3e

Do maja 1945 Michał służył w 6 Pułku Pancernym „Dzieci Lwowskich” należącym do 2 Brygady Pancernej 2 Korpusu i został odznaczony krzyżem Virtuti Militari za osobistą odwagę w bitwie pod Ankoną, zaś w maju 1946 roku, wraz z Armią Andersa został relokowany do Wielkiej Brytanii i skoszarowany przy lotnisku wojskowym niedaleko Yorku, gdzie w dwa tygodnie potem, na wieczornej zabawie poznał swoją przyszłą żonę Muriel, z którą miał pięcioro dzieci i z którą przeżył wspólnie ponad 50 lat. Uwielbiał opowiadać przebieg tego pierwszego wieczoru: za każdym razem, gdy podchodził, by poprosić ją do tańca ktoś inny go ubiegał; w końcu jednak – pomimo prawie całkowitej nieznajomości języka – zawarł znajomość tak skutecznie, że w październiku 1948 roku, przy dalekiej od entuzjazmu postawie rodziny Muriel („that peniless Pole!”), wzięli ślub.

fullsizeoutput_b28

Michał pracował początkowo w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia, należącym do Armii Brytyjskiej i przeznaczonym do przystosowania zdemobilizowanych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych do życia cywilnego i rozmieszczenia ich po całym świecie. Wspominał rozmowy, jakie w ramach swoich obowiązków przeprowadzał z żołnierzami i oficerami często dużo wyższej rangi i przydzielał ich do transportów do Argentyny, Australii, Nowej Zelandii, Kanady, USA czy RPA. Szczególnie zapadła mu w pamięci rozmowa z pewnym pułkownikiem, który zdecydował się na powrót do kraju statkiem płynącym do Gdyni:

– Obiecują mi tam szlify generalskie!

– Panie pułkowniku, i Pan w to wierzy?

Mówił, że po przybiciu do portowej kei, wszelki ślad po pułkowniku zaginął…

Nawiasem mówiąc, w 1946 r. Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej pozbawił obywatelstwa polskiego 76 oficerów, którzy wstąpili do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia, zaś na ogólną liczbę 249 tys. żołnierzy PSZ na Zachodzie do Polski powróciło około 105 tys. osób.

Muriel nie chciała, by został zawodowym wojskowym – Michał więc, nie bez żalu, odszedł z Armii Brytyjskiej do cywila, gdzie imał się wszelkiego rodzaju zawodów: od pracy w specjalistycznej stolarni zajmującej się wyrobem mebli politurowanych, poprzez dowóz akcesoriów samochodowych na stacje benzynowe aż nawet do sprzedaży gaśnic, których szybkość działania demonstrował – jak głosi wieść – podpalając swój kapelusz i szybko go gasząc 🙂 Utrzymanie rodziny z piątką dzieci nie należy do łatwych zadań, Michał jednak nigdy się nie poddawał. Mając ponad 55 lat zauważył okazję do kupienia dużego domu na aukcji organizowanej przez gminę. Oprócz niego cenę podbijali jedynie dwaj urzędnicy, którzy gdy doszli do poziomu wskazanego im przez przełożonych, po prostu wyszli z sali – i w ten sposób Michał wraz z Muriel nabyli dom na kredyt. By go spłacić, Michał pracował do 72 roku życia; podobnie zresztą Muriel – jako sekretarka Stowarzyszenia Studentów na Uniwersytecie w Yorku, znana studentom powszechnie jako Mrs Pi, przez wiele lat zabierała pracę do domu i stukała teksty: najpierw na maszynie do pisania, a potem na komputerze.

Dom – dawna plebania anglikańska – był (i jest nadal) piękny , z nietypowym jak na angielskie warunki dużym ogrodem, liczącym łącznie prawie 1000 mkw. Oboje uwielbiali w nim pracować, zaś Muriel – jako aktywny członek Brytyjskiego Stowarzyszenia Ornitologicznego – starała się tak sadzić kwiaty i krzewy, by przyciągały jak najwięcej ptaków. Zawsze też w kuchni na parapecie stały lornetki, przez które obserwowała swoich ulubieńców. Często też wybierała się na birdwatchingw miarę niedalekie klify – na północ, w kierunku Scarborough.

Michał miał talent do języków: oprócz polskiego i angielskiego znał niemiecki, litewski, włoski, łacinę oraz rosyjski. Mówił, że bardzo dobra znajomość tego ostatniego – szczególnie przekleństw – uratowała mu (i jeszcze komuś) życie w łagrze, gdy ostro, bez pardonu połajał za coś strażników; a zrobił to tak dobrze, że zaczęli go szanować myśląc, że jest jakimś ważnym w półświatku, rosyjskim kryminalistą lub po prostu swoim, któremu należy się lepsze traktowanie.

Bardzo lubił czytać literaturę historyczną, toteż utrata wzroku pod koniec życia była dla niego trudna – choć nigdy się nie skarżył i żartował na ten temat. Zawsze pełen radości, optymizmu, uprzejmości przez całe swe życie był po prostu człowiekiem pełnym uporu i wytrwałości.

Na 50 rocznicę ślubu Muriel i Michał dostali list gratulacyjny od królowej; Michał czekał już sam na podobny list na swoje setne urodziny – nie udało się: zmarł dwa tygodnie temu w wieku 98,5 lat. Na pogrzeb przyjechał attaché wojskowy z Ambasady Polskiej z Londynu wraz z adiutantem; brytyjski Minister Obrony Narodowej przysłał również swojego delegata wraz z listem do rodziny. Jedyny, pozostały przy życiu kolega z Pułku niestety nie dojechał – mając 96 lat nie zdecydował się na samotną, 2-godzinną podróż samochodem do Yorku, a tego dnia akurat nikt z rodziny nie mógł go przywieźć.

 

fullsizeoutput_b45.jpegNa 100-lecie niepodległości odszedł jeden z ostatnich – mały wielki człowiek! Miał dobre, owocne życie! Do ostatnich swoich chwil, siedząc w kuchni przy stole planował co warto będzie posadzić w ogrodzie w przyszłym roku:) Żyjemy w tym świecie, a jednak nie jesteśmy z tego świata! To cały paradoks – a może całe piękno naszej sytuacji…

P.S. Mała Hanusia Pierożkówna w 1965 roku wyszła za mąż za przystojnego doktoranta Wydziału Lotniczego Politechniki Warszawskiej. Cztery lata po ślubie urodził im się syn Michał, czyli wasz ulubiony Tata z Dużego Domu.

fullsizeoutput_b43

 

10 myśli na temat “Wielki-niewielki (opowiada Tata)

  1. Przepiękna opowieść. Być może Michał przeprowadzał rozmowę z moim tatą, który również jako zdemobilizowany żołnierz Polskich Sił Zbrojnych decydował gdzie pojechać. Ale ostatecznie mój tato zdecydował się powrócić do kraju. Nie był oficerem ale …… nie było lekko. Pozdrawiam serdecznie cały Duży Dom.

  2. Pięknie napisane. Rodzina mojej mamy pochodziła ze Stanisławowa .Losy mojej rodziny byłe odmienne. Przeszli rzeź banderowcow .Wysiedleni do Polski zajęli dom po Niemcach. Mama szła z II armią nie zrobiła tam kariery. Dzielna dziewczyna na której piętno wojny zostało do śmierci. Pozdrawiam

  3. Piękne życie! Ludzie tamtego pokolenia mogliby obdzielić swoją bogatą historią wielu współczesnych… Czasem zastanawiam się, w ilu zdaniach będzie kiedyś można podsumować mój zwyczajny życiorys:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s