dom · dzieci · edukacja · inspiracje · mama w domu · małżeństwo · opowieści rodzinne · wiara · wychowanie

Gone with the wind, część 2

 

fullsizeoutput_2e6

Joasia i Filip w Białogórze

Jakie Mamo popełniłaś błędy i wypaczenia?

To jest naprawdę trudne pytanie, bo Mamy bloga czytają zarówno dużodomowe dzieci jak i szerokie grono ich znajomych, ale okej, do kilku rzeczy Mama może się przyznać publicznie, a niech tam. Jak wiadomo, wychowując dzieci nie uniknie się błędów, niestety. Mama nie jest żadnych chlubnym wyjątkiem od tej reguły.

Po pierwsze, na początku swojego macierzyństwa Mama była bardzo nerwowa, krzycząca i wymagająca wobec dzieci. Jak teraz Mama przypomina sobie sytuacje, w których potrafiła dwulatce zrobić karczemną awanturę, to tylko kiwa z politowaniem głową nad swoją głupotą. Przykłady? Ależ proszę uprzejmie – pomazanie książeczki, zasiusianie łóżka (to już była czterolatka), wysypanie kaszy / cukru / mąki na podłogę i tak dalej. Na szczęście dosyć szybko Mama się zorientowała, że po pierwsze krzyk jest mało skuteczny, a często wręcz przeciwskuteczny, bo nakrzyczane dziecko zaczyna też krzyczeć i atmosfera robi się już nieznośna. Po drugie zaś, Mama zaczęła rozróżniać czyny zakazane popełnione nieświadomie, niejako bezwiednie od tych, które popełniano z premedytacją, złośliwie albo ze złej woli (tak, tak, dzieci także miewają złą wolę). Przy czym warto jeszcze wejrzeć w motywy tej premedytacji, bo od nich zależą konsekwencje, zwane drzewiej karami. Już Mama podaje przykład – dziewczyny uwielbiały rozkładane książeczki, tak zwane teraz pop-up-stories; mieliśmy ich całą półkę. Pewnego dnia Mama natknęła się na dywanie na szczątki książeczki o Jasiu i Małgosi, jednej z naszych ulubionych. Tłumiąc targającą furię, Mama wezwała przed swoje oblicze dwie potencjalne winowajczynie, czterolatkę i dwulatkę, aby przeprowadzić śledztwo. Szczegółowe badanie wykazało, że winowajczynią była Marysia, która w ten radykalny sposób, przy pomocy nożyczek, unicestwiła złą czarownicę (anihilując też przy okazji Jasia z Małgosią, oraz ich spracowanego ojca, lekkomyślnego drwala). Mieliśmy więc do czynienia z występkiem popełnionym świadomie, misternie zaplanowanym i dokonanym w zaciszu chwilowo pustego pokoju babci, ALE intencje winowajczyni były dobre i szlachetne, wszak chciała była oswobodzić biedne bajkowe rodzeństwo od wiecznego życia w cieniu Baby Jagi. 

fullsizeoutput_2ed

Natalcia, Marysia i Filip w brzuszku (koniec 8 miesiąca), Dzintari, Łotwa

Błędem, który dosyć późno Mama dostrzegła, było jej zbytnie skoncentrowanie na dzieciach – Mama za bardzo chciała dobrze, za bardzo organizowała, za bardzo ochraniała, za bardzo decydowała i tak dalej. Mama widzi, że ten błąd wyjątkowo mocno tkwi w mentalności współczesnych rodziców, którzy są tak mocno skupieni na organizowaniu życia swoich dzieci, że nie mają siły na nic więcej. Mama już trochę na ten temat pisała. To zjawisko jest groźne nie tylko ze względu na wyczerpanie psychiczne i fizyczne rodziców, ale przede wszystkim na przyszłość dzieci. Obserwowany dzisiaj wśród młodych ludzi wzrost zachorowań na depresję, różne nerwice i dysfunkcje emocjonalne, jest z pewnością pokłosiem takiego rodzicielstwa helikopterowego. Stwarzamy naszym dzieciom trochę zbyt komfortowe warunki – pompujemy ich miłość własną na każdym kroku, staramy się nie krytykować – a zawsze zachęcać, zaspokajamy z naddatkiem ich potrzeby emocjonalne. Efektem są dzieci bardzo rozwinięte intelektualnie, pewne siebie i swoich możliwości a jednocześnie bardzo niesamodzielne, przewrażliwione na swoim punkcie i roszczeniowe. Z potrzebami emocjonalnymi jest tak, że im bardziej je zaspokajamy, tym one bardziej rosną – są jak przepaść, która nie ma dna. Mama – niestety, niestety – zawsze utożsamiała się i utożsamia z problemami swoich dzieci i często wychodzi przed szereg z propozycją pomocy. Czasem temperują nas szczęśliwie niezbyt sprzyjające warunki zewnętrzne, Anglicy nazywają je blessings in disguise, czyli  błogosławieństwa w przebraniu. Takim blessing in disguise może być trudniejsza sytuacja finansowa, jakaś choroba kogoś bliskiego, utrata czy konieczność zmiany pracy na gorszą, przy zaciągniętym kredycie, a także kolejne dziecko – każdy z tych scenariuszy Duży Dom testował na swoim własnym grzbiecie. Wszystkie te trudne sytuacje sprawiają, że w sposób naturalny odwracamy nasz wzrok od dzieci i pozwalamy im trochę potrudzić się na własny rachunek. Dzielność człowieka rośnie wprost proporcjonalnie do trudów z jakimi musi się zmierzyć. Dzieci muszą się nauczyć, że doświadczany na co dzień dyskomfort emocjonalny i fizyczny jest co prawda stanem przejściowym, ale nieuchronnie będzie pojawiał się w ich życiu, bo tak po prostu jest. Człowiek musi sobie dawać radę z przeciwnościami losu – a my, rodzice nie możemy w tym człowiekowi przeszkadzać.

fullsizeoutput_2efBiałogóra oczywiście, Joasia z Mamą

Co powiedziałabyś Mamo z roku 2019 samej sobie z roku 1999?

Hmmm… Mama pewnie przytuliłaby tę zmęczoną dziewczynę i powiedziała jej, że dobrze sobie radzi; że jest na dobrej drodze. Pewnie pochwaliłby ją za wybór wózka (he he he) a zganiła za zbyteczne dźwiganie dwu i trzylatków na czwarte piętro… Być może ostrzegłaby ją przed zbytnią ufnością w świetlaną przyszłość i nakłoniłaby do większej ostrożności w podejmowaniu decyzji. Może zachęciłaby ją do zarezerwowania jakiejś ilości czasu dla siebie – chociaż Mama wtedy, dla swojego zdrowia psychicznego, uważała każdy czas – z dzieckiem i bez dziecka – za swój własny i uwierzcie, że to się bardzo sprawdziło w praktyce. Mama wtedy budowała też w sobie zręby swojego wychowawczego światopoglądu, który wyrażał się w przekonaniu, że zapewnienie dzieciom dobrego, stabilnego i kochającego domu, dobrego środowiska i jak najlepszego wykształcenia, ochroni je przed wieloma niebezpieczeństwami i ułatwi przyszłe życiowe decyzje – innymi słowy zbawi je od wszelkiego złego. Mama w roku Pańskim 2019 wie już, że niezależnie od włożonych w trud wychowania dziecka rodzicielskich wysiłków, każde dziecko musi przejść swoją ciemną dolinę i podjąć swoje własne decyzje, czasem  takie, które łatwo się aprobuje i przyjmuje, ale niekiedy – i pewnie nigdy nie jest się na to gotowym – bardzo dalekie od wartości, jakie rodzice starali się mu wpoić. Mama bardzo boleśnie doświadczyła, że nie jest zbawicielem dla swoich dzieci i że pewne trudne decyzje, które jako rodzicie musieli z Tatą podejmować, zostały przetworzone przez ich dzieci jako głęboko raniące i zostawiające trwałe blizny. Być wsparciem – tak, ale nie należy pozwolić dziecku stać się wysysającym życie bluszczem, dławiącym każdą podporę. I vice versa, oczywiście. Mama pisze te słowa we wspomnienie świętej Moniki, która z pewnością powinna stać się dla nas wszystkich – matek i żon – drogowskazem. Na jej przykładzie widać najlepiej, że jedyną skuteczną metodą na przemianę trudnego dziecka (oraz trudnego współmałżonka) jest wierna, wytrwała, nieustępliwa, cierpliwa, mężna modlitwa. Li i jedynie. Tylko Pan Bóg potrafi tak dotknąć wolności człowieka, żeby ją poddać – nie naruszając. Dzień po dniu i krok po kroku.

fullsizeoutput_2ebFilip jako czteromiesięczne bobo, w wypasionym wózku 

Czy, skoro tak mało od nas zależy, warto się w ogóle starać?

No pewnie, że warto. Wszystkie te akcesoria, o których Mama wspomniała – dom, atmosfera w tym domu; wartości, jakie wyznajemy; książki, jakie czytamy i filmy, jakie oglądamy; język, jakim się do siebie zwracamy i słowa, jakie dzieci słyszą z naszych ust; nasza bezinteresowność i gotowość do pomocy innym; edukacja, jaką zapewniamy – to wszystko staje się fundamentem oraz budulcem, z którego dzieci będą układały swoje własne życie. Jeśli dziecko to wszystko odrzuci – a ma do tego prawo – my, jako rodzice możemy mieć nadzieję, że w którymś momencie życia – jednak zatęskni. Fundament jest jeden, wartości się nie zmieniają, jest do czego wracać, jest z czego odbudowywać. Póki życia, póty nadziei.

W tym zatroskaniu o dzieci NIGDY nie chodzi o to, aby – choćby podświadomie – udowadniać światu jaką JA jestem fantastyczną matką. No, tylko popatrzcie na MOJE dziecko – jak jest ubrane, jakie ma dobrany księgozbiór, jaki pokoik, do jakiej szkoły (albo nie) chodzi.  Mamie wydaje się, że dobie rozbuchanych mediów społecznościowych, warto takie oczyszczanie intencji sobie fundować, codziennie, przy okazji rachunku sumienia. CO jest celem moich działań? Czy tylko karmienie instagrama, czy może coś więcej? Mamę korci, żeby w tym miejscu zacytować Deborę Brodę, mamę jedenaściorga dzieci (tyle by było dzieci w DD, gdyby wszystkie się urodziły…), o co chodzi w macierzyństwie. To jest fragment wywiadu, jakiego Debora udzieliła Annie Lewandowskiej:

Czym jest dla Ciebie macierzyństwo?

Myślę, że macierzyństwo to jest obecność, która charakteryzuje się najwyższym poziomem zaufania i zobowiązania.

To inna odpowiedź niż te, które dotychczas otrzymywałam.

Ja jako mama, poświęcam dzieciom swój czas, czyli swoje życie. Bo czas to coś, co jest dla nas zupełnie nieodnawialne, mamy tylko jeden czas. Decyduję, że poświęcam go swoim dzieciom, a one bezgranicznie mi ufają. W momencie, kiedy zraniłabym je brakiem swojej obecności, one byłyby, wobec tego kompletnie bezbronne. Moim zadaniem jest zapewnić im to, czego naprawdę i najbardziej potrzebują, czyli mamę.

 

Tak to właśnie powinno być – piękno czystej bezinteresowności macierzyństwa. Dać siebie – i wypuścić na wolność.

fullsizeoutput_2e8Joasia, Marysia i Filp przed własnoręcznie wykonaną rakietą

A potem dzieci odchodzą z domu…

Tak, dzieci – prędzej czy później odchodzą z domu. Szczęśliwe rodzicielstwo kończy się takim trudnym happy endem, to znaczy rozstaniem osób, które się bardzo kochają. Czy rodzicom jest smutno? Owszem, jest. Czy przeglądają godzinami albumy z czasów, kiedy dzieci były małe? Jak najbardziej! Czy wzruszenie ściska im gardło na widok opustoszałych pokoi, w których jeszcze tak niedawno toczyło się bujne adolescencyjne życie? Oj tak, ściska – i to jak. Czy chcieliby zatrzymać swoje odlatujące w świetlaną przyszłość dzieci w domu – NIE. Nie, nigdy w życiu. Kiedy Mama patrzy na swoje dzieciaki – polerujące dziubki, puszące piórka i kokoszące się w swoim pierwszym wynajętym mieszkaniu – promieniujące szczęściem, bo zakupiły swój pierwszy odkurzacz czy inny czajnik i przestawiające meble w swoim własnym, chociaż współdzielonym jeszcze z jednym z rodzeństwa, saloniku – puchnie z dumy. Najstarsza dwójka wynajęła wspólnie małe mieszkanko – każde ma po własnym pokoju plus jeden wspólny z aneksem kuchennym, no i gospodarują. Oni odetchnęli, bo nareszcie żyją po swojemu, bez opowiadania się mamusi i tatusiowi. Jedzą albo nie jedzą, śpią albo nie śpią, sprzątają albo nie – wszystko na własny rachunek, bez zrzędzenia starszych państwa nad głowami. Mama z Tatą odetchnęli, bo wiedzą na pewno, kto nocuje, a kto nie; kto będzie na obiad, a kto nie; kto wróci ostatnim pociągiem, a kto nie – a pranie wystarczy nastawiać jedynie dwa razy w tygodniu (a nie cztery-pięć razy dzienni!!!!!). Skończyły się nerwówki i pyskówki z dorosłymi dziećmi, zaczęło się takie fajne rodzicielskie partnerstwo.

fullsizeoutput_2e7Joasia nad Świdrem, miała dokładnie rok

Jakieś słowa mądrości, na zakończenie?

Będzie trochę off-topic, a trochę może nie… Mama zastanawiała się jakiś czas temu, skąd ostatnimi czasy w ludziach taki pęd do celebrowania rodziny (o bardzo szerokiej definicji „kot i dziewczyna, normalna rodzina”), do dopieszczania domów – często na absurdalnie wymyślny sposób – do wygrzebywania staroci, do odkrywania historii najzwyklejszych miejsc? Mamie się wydaje, że w ludzkości obudziła się zdrowa tęsknota do archetypicznego domu jako miejsca, które ofiarowuje swoim mieszkańcom pokój i bezpieczeństwo. Miejsca, w którym człowiek jest zaopiekowany, zatroszczony, osłonięty przed złem. Jak dziecko. Niestety, żaden dom, choćby nie wiem jak piękny, dopieszczony i  przyjazny nie jest w stanie tego zapewnić; w każdym razie nie w sposób, który na zawsze odsunie od nas lęk i cierpienie.

Mamie wydaje się, że Pan Bóg wzbudza w nas te tęsknoty, żeby po raz kolejny wskazać nam kierunek Niebo, aby przypomnieć nam o Sobie. On jest tym Miejscem, tym Domem, w którym spełnią się wszystkie nasze pragnienia i tęsknoty. On chce przypomnieć nam, że istnieje coś więcej, niż nasza codzienna poranna kawa, niż nasza codzienna dobijająca nas rutyna. Dobrze jest starać się stworzyć taki dom, taką rodzinę, która jakoś o tym wszystkim przypomina: że On jest wszystkim.

IMG_3247

IMG_3248Rok dwutysięczny: w mieszkanku na Gorlickiej, z przyjaciółmi z Ukrainy. Joasia już czeka w kolejce

 

P.S.

Link do wywiadu z Deborą Brodą: http://blog.babybyann.com/zycie/sztuki-walki-debora-broda/

Ostatnia, bardzo piękna piosenka Brodów TU

7 myśli na temat “Gone with the wind, część 2

  1. Wspaniałe słowa i piękna opowieść o rodzinie. Na pozór zwykłej ale jednocześnie niezwykłej;) Słowa przepełnione nadzieją i świadectwem, że warto inwestować w rodzinę i dobre wychowanie dzieci. Ja jestem na etapie „matki kwoki”, bo tą moją wesołą, jeszcze niemowlęco-przedszkolno-wczesnoszkolną gromadkę, trzymałabym pod swoimi skrzydłami jak najdłużej. Niestety dzisiejszy świat nie napawa optymizmem ;( Zło lubi się zaczaić się i uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie;( Ale ja wierzę, że nam się uda i będzie wszystko ok. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze sprawy pójdą po naszej myśli. Jednak, gdy człowiek będzie trwał na modlitwie, to choćby chodził ciemną doliną zła się nie uleknie.
    Mamo,kochana, dziękuję za każde słowo, zwłaszcza te które podnoszą na duchu zabiegane mamusie czy to z jednym czy to z większą gromadką skarbów. Proszę nie przestawać pisać;)

    Pozdrawiam cieplutko;)

    P.S. A nie myślała Pani o napisaniu książki? Na pewno byłaby cennym źródłem kojących informacji dla niejednej mamy;)
    Uwielbiam czytać książki i bardzo chętnie wzbogaciłabym swoją biblioteczkę o taką maminą perełkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s