dzieci · ojcostwo · rodzina · tata

Mama to nie jest to samo, co tato.

Mama przedstawia tekst o ojcostwie, który napisała dla Magazynu Kreda, a który ukazał się w czerwcowym numerze z 2020 roku. Przy okazji Mama bardzo zachęca do prenumeraty i zakupu Magazynu Kreda – jest to czasopismo pełne bezcennych treści, tworzone przez rodziców, nauczycieli i wychowawców; ludzi, którym naprawdę zależy na dobrym (w każdym znaczeniu tego słowa) wychowaniu dzieci. Mama jest bardzo dumna, że może być jego maleńką częścią.

fullsizeoutput_a0e

Mama pisze ten tekst w dziwnym czasie kwarantanny – niby świat za oknem na pozór wygląda jak wyglądał, a jednak pewien mikroskopijny drobiazg, maleństwo niewidoczne gołym okiem trzyma nas wszystkich w szachu i w domu. Jak to możliwe? Oto na własne oczy możemy zaobserwować, jak ważne – najważniejsze nawet są drobiazgi; to one zmieniają bieg historii oraz trajektorie ludzkich losów. Narzekaliśmy bardzo na rozpędzony świat – proszę bardzo, świat stanął murem w miejscu; zabiegani tęskniliśmy za własnymi czterema ścianami, kubkiem gorącego kakao i wygodnym strojem – i oto nasza tęsknota została zaspokojona w nadmiarze; nasze dzieci z utęsknieniem wypatrywały powrotu z pracy swoich nieobecnych tatusiów – i wtem wszyscy tatusiowie zostali zmuszeni do zawrócenia ze swoich służbowych delegacji i odesłani do odrabiania godzin pracy w ramach tak zwanego home office. I to jest jeden z większych plusów dodatnich, jakie przyniósł ze sobą koronawirus: fizyczną obecność ojca w życiu dzieci.

Wszyscy wiemy, jak ważną rolę pełni ojciec w prawidłowym rozwoju dziecka, jak niezastąpiony jest w jego wychowaniu – a jednak tak łatwo dajemy się wmanewrować w narrację o wyższej konieczności zarobienia większych pieniędzy, bo przecież potrzebujemy… (tu wpisz dowolny powód). Mama jakiś czas temu usłyszała od kogoś wyjątkowo trafną uwagę, że współczesne dzieci, w ogromnej większości, nie widzą swoich ojców przy pracy. Bum! Mama ze zgrozą uświadomiła sobie prawdziwość tych słów. Tatusiowie odrabiający swoją znojną pańszczyznę poza domem, w biurach, warsztatach czy samochodach, nie są w stanie wprowadzić swoich synów – i córek – w (jakkolwiek by to górnolotnie zabrzmiało) etos pracy. To jest oczywiście coś bardzo pięknego, kiedy rodzina spędza razem czas wolny, relaksując się w jakiś miły sposób, ale brak możliwości obserwowania czy towarzyszenia rodzicom, a zwłaszcza ojcu przy pracy, także zarobkowej, jest jakimś ogromnym zubożeniem.

Aby naprawdę poznać swojego ojca, dzieci powinny mieć prawo obserwować (tak, jak robią to jego współpracownicy) jak wygląda tok jego rozumowania, w jaki sposób ocenia rzeczywistość, jak radzi sobie z większymi wyzwaniami, jak działa pod presją czasu, w jaki sposób kieruje swoją wolą i jak kształtuje siłę swojego charakteru. Jeśli dzieci mają prawdziwie szanować swojego ojca, nie tylko jako jednego z rodziców, ale jako prawego człowieka i dzielnego mężczyznę, dobrze byłoby dać im okazję do zaobserwowania wielu takich sytuacji. Wydaje się, że nasza przymusowa kwarantanna jest po temu doskonałą okazją. Obecność ojca w domu, obecność fizycznie silnego mężczyzny, buduje w dzieciach zdrową pewność siebie; pozwala im czuć się bezpiecznie, bo już sama świadomość, że tata jest tuż obok wyznacza wyraźne granice, które stają się nieprzekraczalną barierą dla wielu niebezpieczeństw, także tych czających się w zaciszu własnego komputera. Ojciec napomina dzieci, ale ma też dla nich dobre słowo zachęty – nie do przecenienia w przypadku synów, ale chyba jeszcze ważniejsze w przypadku córek.

To właśnie tata pomaga dzieciom wyciągać wnioski z ich własnych błędów, budując w nich tym samym realistyczny obraz samych siebie; obiektywną świadomość swoich zarówno dobrych jak i słabszych stron.

To właśnie tata uczy dzieci zdrowego rozsądku oraz dorosłego oceniania rzeczywistości. Pomaga im używać rozumu tak, jak robią to ludzie odpowiedzialni: logicznego formułowania pytań i odpowiedzi, myślenia o przyszłości i przewidywania konsekwencji swoich działań, oceny charakteru i wartości napotkanych ludzi i zjawisk – a także rozpoznawania pustosłowia i manipulacji już na pierwszy rzut oka.

Ojciec jest także dla swoich dzieci najbardziej naturalnym i jednocześnie atrakcyjnym przykładem odpowiedzialnej męskości. Małe dzieci właśnie dzięki swoim tatusiom poznają tak odmienny od mamusinego ciepła i bliskości, fascynujący świat mężczyzn. Okazuje się, że tata bardzo różni się od mamy! Zupełnie inaczej myśli i rozumuje, jest bardzo silny, lubi ryzykowne zabawy i współzawodnictwo. Dziecko widzi, że tata jest kimś, kto ochrania swoją rodzinę; że wszystkie jego cechy oraz zdolności fizyczne i umysłowe mają na celu przede wszystkim obronę tych, których kochają. Chłopcy uczą się, że u źródeł męskości leży instynkt chronienia słabszych przed złem – i że jest to naprawdę przemożna siła!

Córki patrząc na swoich ojców obserwują cechy, których później (przeważnie nieświadomie) szukają u młodych mężczyzn, których wybierają na przyszłych mężów. W tym zresztą pewnie leży przyczyna, że wielu świetnych ojców, tak dobrze dogaduje się ze swoimi zięciami…

Mama chciała napisać, że ojciec – i matka zresztą też, powinni być silnymi, pewnymi siebie ludźmi, ale ze wstydem pomyślała, że przecież sama taka nie jest i że byłby to już zbyt duży ciężar dla większości z nas do udźwignięcia. Tak więc może wystarczy powiedzieć, że obydwoje rodzice (a zwłaszcza tata) powinni być pewni swoich przekonań i tego, w co wierzą, co ich buduje i pomaga przetrwać zawieruchy. Jeśli tak jest, to dzieci będą chciały kształtować swoje życie na ich obraz i podobieństwo (chociaż oczywiście dostosowany do ich własnych charakterów i temperamentów). Im bardziej dzieci podziwiają swoich rodziców, tym głębiej przejmują i przyjmują ich postawy, wartości, a nawet cechy charakteru. To jest wielkie nieszczęście dla dziecka, jeśli jego rodzice, a zwłaszcza ojcowie, budują swoje życie na konsumpcji przyjemności i wartościach bez pokrycia. Natura dziecka, jak wiadomo, nie znosi próżni, toteż będzie ono naśladowało inne, bardziej atrakcyjne niż rodzice postaci: gwiazdy Instagrama, sportu czy przemysłu rozrywkowego – a nawet świata przestępczego. Takie dziecko łyknie wszystko, co będzie chciało mu się sprzedać – różne dziwne mody, idee z kosmosu, destrukcyjne style życia. Największą wartością stanie się presja rówieśników, a samo dziecko będzie marionetką w rękach silniejszych od niego.

Czas, chociaż teraz wydaje się nam, że nieco spowolnił, biegnie jednak nieubłaganie. Każda dekada życia mija dwa razy szybciej niż następna, a dzieci dorastają w zatrważającym tempie (uwierzcie Mamie na słowo). Rodzice, ale ojciec w sposób szczególny, mają do dyspozycji tylko niewielkie okienko czasu, w którym można ukształtować dziecięce sumienie i charakter. Dlatego zadanie ojca jest nie tylko ważne – jest też niezwykle, absolutnie pilne! Każdy mądry ojciec wie, że ma tylko jedną szansę – tylko jedną! – aby dobrze wychować swoje dzieci.

Na sam koniec, Mama chciałaby zacytować coś, co swego czasu bardzo ją poruszyło i stało się jednym z jej życiowych drogowskazów: fragment świetnego bloga Pani Łyżeczki (http://panilyzeczka.manifo.com/blog-pani-lyzeczki/ojciec). To są słowa o ojcostwie, które powstały tuż po śmierci ojca Jana Góry, dominikanina, który naprawdę był ojcem dla wielu, wielu młodych ludzi. To zresztą wielka łaska, że nasze dzieci mają szansę spotkać na swojej drodze ludzi, którzy w jakiś sposób uzupełnią te braki, jakie pozostawiliśmy w nich my, ich rodzice.

Ojciec.
Ktoś, kto prowadzi swoje dzieci w kierunku, którego one jeszcze nie rozumieją.
Kto widzi dalej i więcej i pokazuje dziecku, kim ono jest.
Kto miewa chwile słabości i wtedy właśnie daje się kochać.
Kto potrafi wyczuć ten jeden moment, by pozwolić dziecku się wypłakać.
Kto wysyła nas w świat, pokazuje ważnych ludzi i ufa, że wykonamy powierzone nam zadanie (zawsze zbyt trudne).
Kto nieraz obsztorcuje, czasem nawet niesprawiedliwie lub zbyt gwałtownie.

Kto, gdy dojrzejemy, pozwala odejść, błogosławiąc nam na drogę.
Kto jest wierny w swojej miłości do końca i nigdy nie schodzi z posterunku. Trwa tam, gdzie go zostawiliśmy, wychodząc z domu w dorosłe życie.

19401980_1466607123403699_4167139423964481744_o

 

4 myśli na temat “Mama to nie jest to samo, co tato.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s